English Deutsch Español Français Português Italian Netherlands Polska Rosyjski Serbian

Z niecierpliwością czekamy na:

Russia — Uruguay | 25.05 | 20:45

Lithuania — Russia | 29.05 | --:--

Russia — Italy | 1.06 | 22:45


W sercu zorganizowanego dopingu

WizardMan

22 maja 2005 roku. Z jakiego powodu ta data jest znamienna? Chociażby z tego, że w tym dniu odbyły się kolejne derby Spartak – CSKA. Czyż to nie powód, aby data ta była doniosła? Oczywiście, że tak, ale co ciekawe, wspominając ów mecz w pierwszej kolejności oczom ukazuje się nie widok zapełnionych rekordową liczbą kibiców Łużników (~65000) i nawet nie okrutny wynik (1:3), ale niewielkie czerwono-białe płótno, nierówno rozłożone od modułów na sektorze B5 i zawierające jakże bliskie każdemu sympatykowi „Spartaka” litery: „OUKB” (ros. „ОУКБ”).

Aby ocenić wagę tego wydarzenia należy cofnąć się odrobinę w czasie i przyjrzeć się ogólnie sytuacji w rosyjskim futbolu i na scenie ultras. Chociaż nie ma nawet potrzeby cofać się pamięcią wstecz, gdyż ponury okres lat 90-tych każdy w różnym stopniu odczuł na sobie. Samowola resortu siłowego, niski poziom życia, wisząca w powietrzu nienawiść do oponentów – wszystko to jest nam znane, pamiętamy to. W czasach radzieckich było się wyprowadzanym za szalik lub odznakę, a w latach 90-tych bez powodu, z tym że kibice byli nie wyprowadzani, a wykopywani przy pomocy podkutych butów, gumowych pałek. Ci, którzy zmobilizowali się w takiej sytuacji i chodzili na mecze mimo wszystko starając się nie oberwać od milicji mogli dla odmiany zostać uznani za huliganów, którzy swoją liczebnością przewyższali innych kibiców: kuzmiczów i dudarów. Futbol był traktowany na równi z takimi pojęciami, jak: strach, nienawiść, extreme.

Ale czy właśnie po to zrodziła się ta wielka gra? Czy tego chciał każdy, kto raz na zawsze oddał cząstkę siebie rombowi, gwieździe, strzale itd.? Po co są zapełnione stadiony, transmisje, światowe turnieje? Po to, by tworzyć święto. W imię tych emocji, które futbol ofiarowuje. Przecież każdy mecz piłki nożnej z udziałem ukochanego zespołu jest świętem. Świętem, którego wówczas nas pozbawiono.

Tak naprawdę wspominanie starych czasów, a zwłaszcza tych ciężkich jest zajęciem niewdzięcznym. Ograniczmy się do jednego stwierdzenia wykorzystując już sprawdzony cytat z ostatniego numeru UN: „Fanatyzm umarł. Niech żyje huligaństwo?”. To miało miejsce na przełomie tysiącleci.

Dalej tak żyć i kochać swoją drużynę w sposób niepełny stało się niemożliwe. Człowiek silniej walczy z tym, co buntuje się przeciwko jego duszy. Dlatego też masowe starcia najpierw z milicją, potem z wrogami stopniowo doprowadziły niejednorodną masę kibiców do poniższych następstw: wywalczenia własnych praw i swobód na stadionie i zorganizowania ruchów wewnątrz środowiska. A co mogło przyjść do głowy osobom kochającym swoją drużynę, osobom, które łączą wspólne cele i zadania i które w dodatku otrzymały w końcu wyraźną swobodę na sektorze? Te osoby pragną jednego: udowodnienia swojej miłości czynem. Przekształcenia futbolu napowrót w święto.

Właśnie te przyczyny skłoniły czerwono-białych do wyodrębnienia w swoim otoczeniu aktywnego ogniwa, które dzięki wsparciu grup kibiców miało sprawić, że na meczach „Wielkiego” i „Potężnego” (jak to jest w piosence) atmosfera na trybunach była równie „wielka” i „potężna”.

Tak więc 22 maja 2005 roku aktywna część czerwono-białej społeczności po raz pierwszy w zorganizowanym szyku wyszła na rosyjską scenę ultras. Nazwa „Fratria” pojawiła się nieco później w tym samym roku, a mianowicie 28 października 2005 roku, kiedy to liderzy czerwono-białego ruchu kibiców na walnym zgromadzeniu wymyślili i zatwierdzili nazwę nowej organizacji.

Etymologię nazwy organizacji najlepiej wyjaśnią jej pomysłodawcy. My natomiast ograniczymy się do krótkiego przeglądu osiągnięć „Fratrii”, które w ciągu 2 lat udało się jej wnieść do życia czerwono-białego szeregowego kibica i ogólnie całej rosyjskiej sceny ultras. W tym celu podzielimy nasz przegląd na 2 części: zorganizowany doping i organizację kibiców.

Zorganizowany doping. Oprawa meczowa.

Skromne „OUKB” na modułach, jak twierdzi jeden z liderów „Fratrii”: „dosłownie poruszyło do żywego społeczność kibiców, która powiedziała: CHCEMY! Chcemy robić show nie gorzej niż robią to w Europie” ©. Nie pozostawało nic innego, jak tylko zdumiewać się nad tym, że nie mając praktycznie żadnego doświadczenia w przeprowadzaniu akcji ultras, członkowie „Fratrii” wraz ze wszystkimi kibicami „Spartaka” zdołali krok po kroku, właściwie na każdym meczu podnosić poziom oprawy meczowej na trybunach. Pseudokibicowski baner na derbach z CSKA, serce na module (o idealnym kształcie!) + flagi + serpentyny na meczu z „Zenitem”, elementy pirotechniczne w Jarosławiu – wszystko to nie tyle nie miało swojego wcześniejszego odpowiednika, w to trudno było uwierzyć nawet w trakcie sezonu. Wydawałoby się, jak można nie mając doświadczenia i specjalnego programu zorganizować doping całej trybuny kibiców najpierw na meczu z „Lokomotiwem”, a później na Łużnikach i stworzyć widowisko na poziomie? Okazało się, że można! I to jak – widowisko na 20 000 osób. Nie miało to swojego odpowiednika nie tylko w środowisku fanów „Spartaka”, ale i w całej Rosji.

Warto zaznaczyć, że tak imponujące rezultaty byłyby niemożliwe bez osobistego wkładu każdego z przychodzących na sektor. A ponieważ zespół prezentował coraz lepszą grę (a przy okazji i coraz wyższe miejsca w rankingu) to pozytywne emocje wraz z dumą z wykonanej pracy i chęcią utrzenia nosa przeciwnikom nie mogły pozostawić nikogo obojętnym i wkrótce modułowe show stało się wizytówką czerwono-białych ultrasów. A ponieważ dokonywano tego ochoczo, to bardzo szybko doszły do tego i umiejętności.

Sezon 2006 rzucił nowe wyzwania, które zostały chętnie przyjęte. Bo przecież był to pierwszy sezon europejski „Spartaka” po latach upadku. Oczywiście oprócz Ligi Mistrzów trzeba było się zatroszczyć i o oprawę meczową na Mistrzostwach Rosji, ale główne danie zostało przygotowane na jesień. Pierwszy mecz w turnieju grupowym odznaczył się najlepszym wówczas widowiskiem „Fratrii” i całej trybuny B na Łużnikach. Czarny mnich z ognistym napisem „Boże, chroń Spartaka!” wywołały wręcz ekstazę wśród czerwono-białych i palącą zazdrość w obozie wroga.

Ale i tu nie obeszło się bez łyżki dziegciu. Wykorzystane jako tło czarne moduły okazały się niezłą rozrywką na trybunie, zwłaszcza z połączeniu z zapalniczkami. Spalony papier wywołał oburzenie milicji i straży pożarnej. W efekcie moduły zostały zakazane.

To był bolesny cios, ponieważ w następnym akcie na scenie ultras „Spartaka” zostało zaplanowane pojawienie się wielkich rozmiarów modułów, co pozwoliłoby stworzyć bardziej profesjonalne i dokładne obrazki. Kartki papieru, które popadły w niełaskę zastąpiły balony (albo jak zaczęto je potem nazywać: „szaregi”). I choć z początku wydawało się, że zadano bolesny cios oprawie meczowej czerwono-białych wszystko zakończyło się zgodnie z przysłowiem: „Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”.

Po wypróbowaniu „szaregów”podczas meczu z „Zenitem” „Fratria” zorganizowała swoje największe widowisko. W czasie meczu z „Inter Mediolanem” w ramach rozgrywek Ligi Mistrzów wykorzystano ponad 200 000 balonów! 3 rodzaje rysunku na każdej trybunie! Piekielny trzask pękających potem baloników. To było po prostu fantastyczne! Czerwono-biali zmuszeni robić wszystko na dużą skalę z uwagi na rozmiary Łużników przeszli swoje najśmielsze oczekiwania. 20 000 czerwonych i białych koszulek na meczu ze „Sportingiem” już nie wydawały się czymś odrealnionym. Wielkie moduły doczekały się jednak swojego czasu w 2007 roku, kiedy to zostały wykorzystane na derbach z zaciętym wrogiem. Eksperyment uznano za udany na 100%. Jeśli jeszcze wziąć pod uwagę niesamowite fair show w Jarosławiu i ogólnie najwyższy (wśród wszystkich klubów rosyjskiej Premier Ligi) poziom oprawy meczowej na wyjazdach to można powiedzieć, że w kwestii barwności widowisk na trybunach „Fratria” nie tylko pomogła wznieść się kibicom „Spartaka” na szczyt rosyjskiego ultrasowego Olimpu , ale ogólnie pod wieloma względami stała się dla wielu przykładem do naśladowania.

Jako pole, na którym czerwono-biali powinni się doskonalić można jedynie wymienić wojnę na banery. W docinkach i wyśmiewaniu przeciwnika w 2005-2006 roku za lidera uznano „CSKA” i „Zenita”, co oczywiście nie mogło zadowolić sympatyków „Spartaka”, którzy za wszelką cenę chcą być pierwszymi we wszystkim. Koniec 2006-początek 2007 zmienił na lepsze ich wizerunek, ale według mnie „Fratria”, jak i inne grupy inicjatorskie „Spartaka” powinna w tym kierunku dużo i efektywnie pracować.

Przejdźmy do zorganizowanego kibicowania. Początkowo show na trybunach zajmował o wiele więcej czasu i sił niż dźwiękowe zagrzewanie do walki, dlatego poświęcano mu więcej uwagi podczas przygotowania i przeprowadzania akcji. Nie można powiedzieć, że na początkowym etapie formowania się kultury ultras wśród kibiców „Spartaka” przyśpiewki były słabe. Bynajmniej, czasem trybuna C prezentowała bardzo przyzwoity co do jakości i głośności doping. Problem tkwił w repertuarze. Okrzyki i przyśpiewki znane jeszcze z czasów radzieckich przejadły się w trakcie sezonu, częściowo nie pasowały do sytuacji, częściowo społeczność nie była w stanie sobie ich przyswoić. Poza tym odejście Serbów z zespołu odebrało jeszcze co najmniej 2 przyśpiewki i okrzyki, więc sytuacja się skomplikowała. Na szczęście dla wszystkich czerwono-białych kibiców środki w tej sytuacji zostały podjęte o czasie.

Przeprowadzony między sezonami konkurs na najlepszą przyśpiewkę, aktywna współpraca z europejskimi organizacjami ultras pozwoliły „Fratrii” zaprezentować przed rozpoczęciem sezonu 2007 aż 3 nowe przyśpiewki nowej generacji: z zaśpiewem, klaśnięciami i podskokami. Jedna z nich „Spartak Moskwa! Moja miłości!” słusznie stała się po wręcz hitem i najlepszą przyśpiewką w całej historii istnienia „Fratrii”. Poza tym w 2007 roku aktywna część społeczności obrała kurs na doskonalenie śpiewania czasem nawet dążąc do zawężania widowiska na korzyść zorganizowanego dopingu. Jednak wygląda na to, że ta tendencja jest całkowicie uzasadniona, ponieważ w przypadku, gdy 20 tysięcy osób nauczy się śpiewać głośno i synchronicznie oprawa meczowa może się okazać niepotrzebna.

Organizacja kibiców

Po wyczerpującej wypowiedzi na temat kibicowania drużynie na stadionie chcę zwrócić także uwagę na drugi aspekt działalności „Fratrii”, który przed jej pojawieniem się był również praktycznie niemożliwym do zrealizowania. Chodzi o zorganizowanie kibiców „Spartaka” w jeden organizm i o akcje mające za zadanie zwięlokrotnić napływ nowych kibiców nie tylko na trybunach Łużników, ale i na meczach wyjazdowych.

Środowisko kibicowskie jest samo w sobie bardzo niejednolite. To wszyscy wiedzą. Grupy o różnych światopoglądach politycznych, o różnych wartościach i spojrzeniu na sam futbol, na akcje przeprowadzane poza stadionem, na cokolwiek – wszyscy oni współistnieją w jednym sektorze. Wszyscy oni na każdym meczu oddają cząstkę siebie tym, co są na boisku. Wszyscy oni żyją z przeświadczeniem, że pewien zakątek w ich sercu zawsze będzie czerwono-białym. Ale niestety bardzo często cały wysiłek czy wręcz ofiary kibiców nie znajdują uznania u tych, do których są one adresowane. A niekiedy wręcz spotykają się z oporem czy nawet obrazą ze strony kierownictwa drużyny. Są 2 wyjścia z podobnych sytuacji: można przemilczeć, otrząsnąć się i dalej przychodzić na stadion, machać flagami lub też wyrazić własne zdanie i spróbować dotrzeć do adresata. Biorąc pod uwagę to, iż futbol jako gra istnieje dla kibiców łatwo można się domyślić, że „Fratria” wybrała dla podobnych sytuacji metodę numer 2.

Wszystko zaczynało się równie skromnie: baner „Zapomniano o nas w Nachodce”, 500 osób, które opuściły mecz z „Lokomotiwem” na znak poparcia kapitana, Dymitra Aleniczewa, akcje skierowane przeciwko Starkowowi (i jego rychła dymisja) – wszystko to doprowadziło do wniosku, że kibic nie tylko może, ale i powinien wyrazić własną opinię na temat sytuacji w klubie czy wręcz wpływać na nią. Pozostawało tylko jedno: zintegrować kibiców.

Niestety okazja do zademonstrowania próbki nastrojów narodowych nadarzyła się dość szybko, dokładnie na początku sezonu 2007. Mało dynamiczna gra drużyny, przegrana pierwszych trofeów, konflikt z rzecznikiem prasowym klubu i jego naganna reakcja skłoniły „Fratrię” do zorganizowania akcji protestu w dzień derbów z „Dynamem”. Myślę, że nie ma sensu opisywać, co z tego wynikło, ponieważ wszyscy wszystko wiedzą, bo rzeczywiście wynikło z tego WSZYSTKO! Nie zdarza się codziennie, że media mówią szerzej o akcji przeprowadzonej przez kibiców niż o meczu i jego wyniku. Ale nie to się liczy. Liczy się to, że nie zważając na kontrowersyjną decyzję o przemilczeniu 30 minut na tak ważnym meczu każdy, kto przybył do sektoru mógł w pewnym sensie nastąpić własnej pieśni na gardło, ale nie zniszczyć tej jedności, jaka miała miejsce wtedy na meczu z „Dynamem”. Wszyscy wówczas odczuliśmy: razem naprawdę wiele możemy.

I być może nie bez powodu właśnie wtedy „Spartak” zaczął nie tylko grać, ale po znalezieniu się w czołówce tabeli utrzymuje się na jej szczycie po dziś dzień. Być może nie było przypadkiem, że po odpadnięciu drużyny z Pucharu Rosji kibice pod koniec gry nie krzyczeli „hańba”, a śpiewali i dopingowali ją? Dlaczego? Dlatego, że widzieli i wolę walki, i starania zawodników oraz czuli, że własny wysiłek nie pójdzie na marne. Od dawna uważano, że słuszność wyboru ocenia czas. Według mnie ocenę „Fratrii” można wystawić już teraz.

I na koniec nie w sposób nie powiedzieć o „Fratrii” jako organizacji. „Fratria” składająca się na początku z niewielkiego kręgu osób o tych samych poglądach zajmującego się przygotowywaniem widowisk na całym świecie oraz prowadzeniem skromnej strony internetowej i forum na chwilę obecną stanowi najlepiej prosperującą i niezależną organizację kibiców w Rosji. Niezależność finansowa od kierownictwa klubu i składek to rezultat sprawnej biletowej i marketingowej polityki do spraw sprzedaży własnej produkcji. Ogromne zainteresowanie w środowisku szeregowych kibiców to rezultat sprawnie przeprowadzonych i ciekawych akcji, konkursów, zorganizowanych wyjazdów.

Stopniowo rozwijająca się strona internetowa z rekordową ilością odwiedzin oraz unikalną i wciąż doskonaloną zawartością. Własne biuro mające pomagać kibicom w rozwiązywaniu ich bieżących problemów w sposób szybki i operatywny. Wszystko to nie zważając na nieuchronne i chwilowe błędy oraz niedociągnięcia sprawiło, że „Fratria” stała się potęgą, która jest w stanie zmienić wyobrażenie o futbolu i kibicach zarówno w Rosji, jak i na całym świecie.

Wszystko to jest możliwe, kiedy wszyscy jesteśmy razem. I nie są to frazesy. Jest to prawda podparta czynami.

Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego.


 
Premier Liga 2010
01
Zenit Saint Petersburg
88
02
Spartak Moscow
75
03
cska Moscow
73
04
Dynamo Moscow
72
05
Anzhi Makhachkala
70
06
Rubin Kazan
68
07
Lokomotiv Moscow
66
08
Krasnodar
61

O organizacji | Contacts | E-mail: ir@fratria.ru

© ROO «Fratria» 2006-2011. The name «Spartak» and the logo are registered trademarks of MFSO «Spartak».