Gwiazdy Spartaka o Spartaku
Drodzy przyjaciele,
Ofiarujemy wam nową rubrykę na naszym sajcie fratria.ru «Gwiazdy Spartaka o Spartaku». Zwróciliśmy do naszych legendarnych piłkarzy z prośbą o komentowanie zdarzeń związanych ze Spartakiem i przedstawiamy wam z przyjemnościa najpierwsze z nich. A więc spotkajcie – Gwiazdy Spartaka o Spartaku.
Jegor Titow o meczu Marsylia – Spartak
Miałem życzenie polecieć do wsparcia drużyny, ale nie wyszło, dlatego patrzałem w domu, widziałem czerwono-biały sektor wypełniony ludźmi.
Wsparcie to rzecz bardzo ważna dla drużyny w takich meczach. Pamiętam, że na Amsterdam Arenie nasi przekrzyczeli cały stadion. Pamiętam, jak nas fajnie wesprzeno z Feyenoordem w Rotterdamie. To bardzo ważnie!
Szczególnie ważnie, że mamy, jak obliczyłem specjalnie, tylko trzech grawszych dawniej w Lidze – Wellitona, McGeady oraz Ibsona, pozostali zadebiutowali, dlatego wszystko się złożyło pomyślnie dla naszej drużyny, można powiedzieć, drużyny nowicjuszy.
Chciałbym życzyć chłopcom w pryszłych meczach, najważniejsze, zdobywać punkty. Wtedy zjawi się hart bojowy, zjawi się pewność siebie. Trzeba dawać z siebie wszystko, w stu procentach w takich top meczach, aby pojawiali się u nas nowi Fiodorzy Czerenkowi, Jurzi Gawriłowi, Tichonowi i Aleniczewi.
Bardzo uradował swym debiutem Andriej Dikań, choć nie można go nazwać nowicjuszem w piłce nożnej. Było widocznie, że on trochę się niepokoił w początku meczu, ale potem się oswoił i w drugiej połowie wyręczał drużynę, i po uderzeniu Valbuena dał się poznać jako zuch. Życzę mu powodzenia, zwłaszcza w meczach przeciw Chelsea.
Gorące pozdrowienie naszym graczom i kibicom! Przy możliwości – do zobaczenia na stadionach na meczach Spartaka!
Andriej Tichonow
Chciałbym natychmiast uprzedić, będę mówić jak ono jest, dobrze?
Uczciwie, w obronie zagrano dobrze, na przedzie zaś jest pustość, ale trzeba nie zapominać, że powinniśmy nie tylko odbierać piłki, lecz podawać. Nam czemuś to nie wychodziło. Niektórzy potrafią tylko odbierać, ale nie może zrobić podania, niektórzy nie znają, dlaczego wychodzą na pole, przebierają coś nóżkami… nie zaostrzają, podania w tył i w poprzek… Ktoś nie dociąga nie tylko do poziomu LM, ale do Spartaka.
Dawniej mogliśmy zrobić w środku po 10-20 podań, trzymaliśmy piłkę, a teraz… Odbiła się, oczywiście, na nich dreszcz. W środku wszyscy grali naprzód, ale żadne podanie nie przeszło do Wellitona. Dobrze że bramkarz z obroną dobrze odegrali.
Marsylia się okazała żadna. Wcale nie zrozumiałem, dokąd oni tam biegną i w co grają. Biegnął im tylko jeden chłopak, robił purgę, ten, kto jest wzrostu dokoła jednego metru pięćdziesięciu centymetrów, i nikogo więcej. Myśliliśmy, że będą gnębić pierwsze piętnaście chwile, ale nic oni nie wykazali.
Dobrze, że tak złożyło się, jeśli przegralibyśmy przy takiej grze, oczywiście zajęlibyśmy ostatnie miejsce, a teraz trzeba tak w domu, tak w gościach ogrywać Žilinę – i już jesteśmy faworyci. Rozumie się, że z Chelsea będzie skomplikowanie nabrać nawet jeden punkt, wyglądają mocniejsi o cała głowę, mają inny poziom piłki nożnej, ale trzeba brać swoje teraz i w domu z Marsylią i z Žiliną.
Widziałem naszych kibiców, duża flaga na sektorze, zawsze zwracam uwagę na to, pamiętam, jak graliśmy z Willemem – nasz jeden wspólny znajomy stał tam na pół sektora, czyżby można tu nie zwrócić uwagi: nie mieli tam nasi problemów, przecież usadowiono ich dokoła marsylijskiego sektoru fanatów?
Przede wszystkim, teraz nie trzeba zadzierać nosa, przecież mogą dać naszym po łbie w Nalczykie i szybko spuścią z nieba na ziemię, już mieliśmy takie przypadki. Przy czym to dotyczy tak naszych graczy jak trenerów. Trzeba zebrać siły i tak wypruwać z siebie żyły w każdym meczu, a słówa i wywiady odłożyć na potem.
Ale, w każdym wypadku, ogromne pozdrowienie wszystkim chłópcom, przejmuję się za wszystkich, za naszych! Powodzenia!
|